top-menu

„Zatajanie się”

Odkąd Filuś został odpięty od respiratora, często miewa bezdechy, które lekarze nazywają „zatajaniem się”. Wygląda to bardzo źle – sinieje cała buźka, brakuje mu tchu, tak jakby się dusił…. klepiemy Go wówczas po pleckach, dmuchamy w buźkę czy zmieniamy pozycję do pionu – niestety nie zawsze to pomaga podajemy w tedy tlen medyczny i czekamy z sercem na ramieniu jak dalej rozwinie się sytuacja. Jak dotąd (oby nie było gorzej) zawsze po chwili wraca sam do siebie.

Trudno powiedzieć co jest tego przyczyną – czy serduszko (ponoć nie ma żadnych wad), a może za słabo rozwinięte lub uszkodzone przez respirator płucka? Oby nie trwało to długo i szybko się z tym uporał… Szczerze nikomu nie życzymy widoku własnego dziecka w takim stanie. Przez tą krótką chwilę ma się wrażenie, że bezdech trwa wieki – nie możemy temu zaradzić a głowa pęka od głupich myśli…

Na pocieszenie lekarze mówią, że nawet zdrowe dzieci się „zatajają” np. gdy zaczynają płakać i że może to potrwać aż do wieku przedszkolnego…

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.