top-menu

Sądny dzień

Już o 7:45 zadzwonili z sali operacyjnej po Filusia. W końcu będziemy mogli wziąć Go na ręce bez tych wszystkich rurek i kabelków, ponosić, poprzytulać, pospacerować… Już się nie możemy doczekać. Ale teraz czekam nerwowo pod salą operacyjną na jakiekolwiek wiadomości o Filipku. Czekam, aż któryś z neurochirurgów będzie wychodził to zapytam o stan synusia.

Czekałam tak aż do godziny 10:30 – bardzo, bardzo się denerwowałam czy wszystko poszło dobrze i postanowiłam pójść do Pana Docenta, bo mówił że będzie operował Fila. I rzeczywiście Pan Docent był już w swoim gabinecie. Wytłumaczył mi jak przebiegała operacja, ze spokojem odpowiadał na moje pytania i wątpliwości.

Dowiedziałam się, że był problem, bo znaleziono starego krwiaka po lewej stronie, który prawdopodobnie był tam od narodzin Filipka… Co oznacza, że neurochirurdzy w Poznaniu go przeoczyli – ale jak mogli go nie przeoczyć jeśli nie zrobili ani jednego tomografu komputerowego! Ba teraz będzie najlepsze: gdyby wypłukali krwiak zaraz po narodzinach to byłaby ogromna szansa, że nas synuś nie miałby dzisiaj wodogłowia, bo ten krwiak stanowił przeszkodę w prawidłowym krążeniu płynu mózgowo-rdzeniowego… A te barany założyły w Poznaniu zastawkę po zdrowej stronie mózgu. Wiecie co znaczy…. nawet mi się nie chce pisać o tych cholernych konowałach  w Poznaniu, jak można przegapić coś takiego, w głowie się mi to nie mieści….

Jak dobrze, że Ktoś nad nami czuwał i że trafiliśmy do Krakowa! Pan Docent wypłukał krwiaczka (dlatego operacja tak długo trwała) i założył układ zastawkowy po prawej stronie – tam gdzie był poprzedni. Powiedział, że jest szansa, że za parę lat jak się wszystko oczyści Filipek będzie „zastawko niezależny”! I oby tak się stało!

Teraz synuś jest na oddziale intensywnej terapii. Jest bardzo niespokojny, często ma bezdechy, ma złe wyniki krwi – prawdopodobnie będzie miał przetaczaną krew. ..

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.