top-menu

Przy szpitalnym łóżku…

I tak mijają nam kolejne dni przy Filipkowym łóżeczku… Lekarze mówią, że jesteśmy na dobrej drodze do założenia układu zastawkowego, ale czujemy, że to nie będzie wcale takie proste… tym bardziej, że właśnie Filip zaraził się od „kolegi” z łóżka obok zapaleniem płuc! Jak prosiłam lekarzy, żeby zbadali Fila bo nie podoba mi się, bo ciężko mu się oddychało i miał więcej wydzieliny to patrzyli się na mnie jak na głupią matkę, która wymyśla  sobie choroby dziecku. Gdy jednak udało mi się namówić jednego z lekarzy do osłuchania to wystarczyło tylko jedno przyłożenie słuchawki do plecków i od razu był zlecony antybiotyk i stwierdzone zapalenie płuc.

Nie rozumiemy dlaczego dzieci z zapaleniem płuc leżą na salach razem z innymi „zdrowymi” dziećmi? Tym bardziej, że w szpitalu dzieci są osłabione i szybciej łapią różne bakterie… a izolatka stoi pusta… chore to wszystko … Ale z rozmów z matkami wnioskuję, że to niestety norma na neurochirurgi w Poznaniu 🙁  Możemy sobie prosić lekarzy, żeby przenieśli albo Filipka albo inne dzieci z tej sali, bo będą zarażać się cały czas jeden od drugiego – ale mają to głęboko w nosie (delikatnie mówiąc)… Izolatki stoją puste – pewnie dla protegowanych. Szara polska rzeczywistość 🙁

W między czasie pogorszyły się wyniki płynu mózgowo-rdzeniowego wzrosła cytoza i ponownie zaczęto podawać antybiotyk bezpośrednio do układu. I tak sobie będziemy leżeć i leżeć… Tak trudno choćby o promyk nadziei,  nawet wiara nie pomaga, jest bardzo ciężko, same czarne myśli w głowach…

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.