top-menu

Oczekiwanie nie wiadomo na co…

Lekarz prowadzący mówi, że infekcja jest już prawie zwalczona, ale stan ogólny nie uległ poprawie. Respirator cały czas działa na wysokich obrotach, podają mu więcej tlenu niż do tej pory. Była kolejna sytuacja zagrożenia życia – Filipek zaczął robić się siny a Jego serduszko bardzo mocno biło – lekarze nie wiedzieli co się dzieje – podali mu leki na uspokojenie serduszka i pomału wszystko wróciło do normy.

Nie wiemy co o tym myśleć, jedna z teorii jest taka, że stopniowo wszystkie ważne organy zaczynają źle funkcjonować? Mamy nadzieję, że nie cierpi… To chyba dla nas rodziców najgorsza sytuacja – patrzeć na dziecko, które ma odejść i nie ma żadnej nadziei na wyzdrowienie. Żal, smutek i rozgoryczenie gdy trzymamy Go za rączkę a w głowie jedna jedyna myśl, że może to być ostatni raz… Boże jakie to niesprawiedliwe! Codziennie wchodząc na oddział neonatologii mamy serce na ramieniu, boimy się czy Go jeszcze zobaczymy…

One Response to Oczekiwanie nie wiadomo na co…

  1. CELINA 29 września 2011 at 14:47 #

    Przyznam, ze im dluzej korzystam z internetu to coraz bardziej boli mnie glowa i aby dbac o zdrowie powinnam zdaje się zdecydowanie ograniczyc siedzenie przed monitorem. Niemniej jednak nieraz trafia sie na takie zaj…. posty i ponownie wciagnieta jestem na wiele godzin. Dziekuje autorowi za moj bol glowy 😉 Przyznam jednak ze takie bole to zniose z przyjemnoscia. Milego dnia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.