top-menu

Na własną rękę

Wciąż na intensywnej terapii. Jeszcze chcą zostawić Fila na obserwacji ze względu na częste bezdechy. Już sama nie wiem jak to jest. Jak jesteśmy przy nim ani razu nie ma bezdechu – a w nocy ponoć jeden za drugim. Może to z tęsknoty i poczucia braku bezpieczeństwa. W końcu był z ludźmi, którzy albo podłączali Go do jakiś urządzeń albo podawali zastrzyki i mogło to wywoływać u niego stres, czego konsekwencją były bezdechy?

Na popołudniowej wizycie Jarek bardzo się zdenerwował bo założyli Filipkowi sondę do karmienia… Już to raz to przerabialiśmy…  przez ten cały czas mógł jeść i pić a teraz od razu już nie… albo komuś się nie chciało karmić… Bezzwłocznie Jarek poprosił o rozmowę z lekarzem nadzorującym Fila, aby wypisał Go na oddział, gdzie będę mogła sama karmić i nadzorować synusia. Problemem okazała się ślamazarna, nie znająca dziecka anastezjolog, która za wszelką cenę broniła nocnej zmiany… Ale na zdecydowane żądanie Jarka wezwano neurochirurga, który  nie widział przeszkód więc Filipka wypisali – oczywiście w dokumentach napisano, że na odpowiedzialność ojca.

Nie ważne! Mały incydent nie wływa na dobroć tego miejsca. Mogłam być teraz przy synku cały czas, tulić Go, całować, karmić.

I mamy ogromną nadzieję, że szybko dojdzie do siebie i będzie już dobrze 🙂

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.