top-menu

Minął miesiąc…

Chyba właśnie minął pierwszy miesiąc w szpitalu. Ile jeszcze przed nami? Bóg jeden wie! Filipek czuje się lepiej, ma jeszcze zapchany nosek i troszkę mu „gra” w piersikach, ale samopoczucie ma dobre. Zaczął łapać rączkami (głównie prawa) zabaweczki, czego dotychczas nie robił. Bardzo się cieszymy z kolejnych małych sukcesów naszego misiaka.

Z drugiej strony jak tu się cieszyć kiedy co chwilę pękają kraniki przy drenażu… Koszmar… płyn się wylewa… kolejne nadkażenia i ryzyko zakażenia ogólnego… Szkoda gadać! Nie rozumiemy jak mogą pękać kraniki, które powinny być szczelne! Przecież każda szczelinka, przeciek powoduje ponowne zakażenie całego układu… Dzień w dzień mamy zmieniany kranik i poprawki w układzie drenującym. I jak tu ma dzieciak wyzdrowieć !? Oddział neurochirurgi przy ul. Szpitalnej w Poznaniu to jakaś umieralnia a nie szpital! Nie wytrzymałam i zwróciłam dość dosadnie uwagę ordynatorowi, a ten mi odpowiedział, że „to taka seria” bez żadnego przejęcia… i tyle dając do zrozumienia, że ma to w D.

Jak tak dalej będzie, to sobie poleżymy rok , dwa a może i dłużej. A może wspaniały team neurochirurgów czeka na ogólne zakażenie (sepsę), żeby się pozbyć pacjenta? W końcu jak się okazuje NFZ im płaci za zabiegi a nie za to, że leży więc niech sobie leży i do usranej śmierci… Brak słów…

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.