top-menu

Komisja ds. przyspieszeń

Na dziś mieliśmy wyznaczony termin na komisję ds. przyspieszeń w sprawie operacji stawów biodrowych Filipka. Już na samym początku pobytu w szpitalu okazało się, że nas źle poinformowano i poszliśmy nie tam gdzie mieliśmy iść. Na szczęście w miarę szybko się zorientowałam, że to pomyłka i zaczęłam pytać tu i tam gdzie może odbywać się posiedzenie tej komisji. Jakie to zdziwienie zagościło na mojej twarzy, gdy okazało się, że w tej komisji zasiada Pan Profesor u którego byliśmy na konsultacji… Komisja nie spojrzała nawet na dokumentację, nie zapoznała się z zdjęciami rentgenowskimi, nie wspomnę o zwykłym badaniu dziecka, sprawdzeniu zakresu ruchu itd… Poinformowano mnie, że pozostawiają tryb pilny i mamy czekać na telefon z ruchu sekcji chorych w sprawie wyznaczenia terminu. Powinni zadzwonić „w ciągu roku”…. Pozstawiam to bez komentarza, bo szkoda cokolwiek pisać ! Na koniec Pan Profesor dodał, że chyba zauważymy że przy poruszaniu nóżkami, czy przewracaniu się z boku na bok Go boli to mamy wtedy zgłosić się do szpitala i od razu Go przyjmą i zooperują… Czyli można… Dlaczego jednak trzeba czekać tak długo aż zacznie dziecko boleć? Aż będzie cierpiał? Czy to jest potrzebne???

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.