top-menu

Dzień zabiegu

Dzisiaj był ważny dzień. Od rana wielkie zamieszanie – mycie w specjalnym płynie dezynfekcyjnym, ponowne golenie główki i oczekiwanie na zabieg. Jak zabierali Filusia to bardzo się denerwowaliśmy, baliśmy się, żeby coś się nie stało, żeby nie było zakażenia, żeby szybko do nas wrócił ! O 8:10 zabrali naszego skarbka na salę operacyjną, serce bolało, oczy płakały… ale cieszyliśmy się, że doszło w końcu do skutku, że będzie już po i zabierzemy Filipka do domku. Czas oczekiwania na Filka bardzo się nam dłużył, rożne myśli krążyły nam po głowie, denerwowaliśmy się, baliśmy się bo nie wiedzieliśmy jak zareaguje na zabieg ze względu na swoje bezdechy?

Nie wiedzieliśmy czy sam da radę z oddychaniem, czy nie podłączą Go do respiratora… Same pytania… Czekaliśmy pod salą operacyjną. Zbliżała się godzina 10-ta, kiedy wywieźli z oddziału kolejne dziecko na zabieg – pomyślałam, że zaraz zobaczę synusia, ale okazało się, że pani anestezjolog chce zostawić Fila jeszcze na chwilę na obserwację, bo zrobił się cały siny, dostał bezdechu i się wystraszyła bo nie wiedziało co się dzieje, myślała, że ma jakieś problemy z serduszkiem? Jak się potem okazało – NIKT NIE POINFORMOWAŁ ANESTEZJOLOGA O TAK BARDZO WAŻNEJ PRZYPADŁOŚCI PACJENTA… Takie coś może się przytrafić tylko w Polskim szpitalu 🙁

Nie muszę chyba pisać jak my się czuliśmy… Byliśmy zdenerwowani, wystraszeni, wygłupieni  – baliśmy się o Filipka, modliliśmy się, żeby wszystko dobrze poszło. W głowie mieliśmy najczarniejsze scenariusze, na szczęście po 15 minutach wyjechał z bloku operacyjnego nasz płaczący bobasek kochany. Cały i zdrowy !!! Dzięki Bogu !!! Byliśmy szczęśliwi, że już po wszystkim i możemy Go zobaczyć i przytulić, ukoić Jego ból i cierpienie…

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.