top-menu

Czy ten koszmar się skończy ?

Podczas popołudniowej wizyty u Filipka przydarzył się bardzo nieprzyjemny incydent. W trakcie ćwiczeń Fil zaczął płakać – wyglądało jakby coś Go zabolało – miałam wrażenie, że boli Go brzuszek – nie czekając na kolejny atak bezdechu zaniosłam synka pod tlen, a wtedy zaczął wymiotować… Wystraszyłam się bardzo, nie wiedziałam co się dzieje, zawołałam pielęgniarkę, zaczęły robić Filipkowi masaż serduszka ale nic, nie było z Nim kontaktu – nie zwlekając dłużej pani doktor zaczęła reanimować Filusia.

Wyszłam na korytarz, aby nie oglądać tej całej dramatycznej sceny, zresztą nawet nie pozwolono by mi zostać. Widok był okropny… Czekałam na korytarzu na jakikolwiek odgłos wydany przez Synka… Mijały kolejne sekundy a mi wydawało się, że to godziny… Najgorsze, że nikt nie potrafił powiedzieć co się tak właściwie stało? Czy ma jakieś problemy z oddychaniem, wynikające z trwałego uszkodzenia respiratorem? Po dłuższej chwili wymęczony całą akcją wrócił do nas cały i zdrów – Boże prosimy, aby się to nie powtórzyło, nie chcemy oglądać takich scen…

Jak rykoszet wróciła do nas myśl o najgorszym scenariuszu tej historii.
A piosenka, która dodaje nam sił zabrzmiała ponownie jak modlitwa.

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.