top-menu

Aktywne wodogłowie

Wypukłe ciemiączko, złe samopoczucie, osłabienie, „fiksowanie” oczkami…. odciągnięcie płynu. Po dwumiesięcznej przerwie – wodogłowie uaktywniło się i lekarze musieli odciągnąć płyn za pomocą komory Rickhama. Zmartwiła nas ta sytuacja, bo myśleliśmy już, że to nie wróci i będzie jeden problem mniej…. Szkoda nam synusia, że znowu musi walczyć. Zabrano Go karetką do innego szpitala na oddział neurochirurgii dziecięcej. Po przyjeździe i wykonaniu podstawowych badań (badanie krwi itd.) lekarz przyjmujący zalecił wykonanie rtg płuc, bo nie podobał mu się oddech Filipka.

Rentgen wykazał, że synuś ma zapalenie płuc – a neurochirurg podjął decyzję o odesłaniu Filipka  do szpitala, w którym dotychczas przebywał. Czuliśmy się jak byśmy byli w jakimś nocnym koszmarze… Byliśmy wygłupieni. Fakt Filipek miał katar, ale nie kaszlał, nie rzęził. Pamiętaliśmy w jakim był stanie podczas ostatniego zapalenia płuc i nic nie wskazywało na to, że znowu je ma. Ale OK… nie jesteśmy lekarzami by oceniać czy miał zapalenie czy nie, ale wydawało nam się dziwne, że wysłano by chore dziecko do szpitala specjalistycznego. Na rentgenie mogły wyjść zmiany, ale były one spowodowane raczej uszkodzeniem mechanicznym po długotrwałej wentylacji respiratorem. Z jednej strony cieszyliśmy się, że wracamy na oddział, do personelu tak serdecznego dla Filipka i dla nas, ale z drugiej strony kolejne dni oczekiwania i przedłużenie pobytu w szpitalu, bo prędzej czy później Filipek musiał trafić ponownie na neurochirurgię. To wszystko znowu oddaliło wyjście do domku….

Na osłodę ostatnie zdjęcie z kochającą siostrzyczką.

No comments yet.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.